1 Zjazd PSK oczyma Kaytka

 

autor: Kaytek


 

Jako człowiek już raczej nieklikający i nieobecny na scenie o zlocie dowiedziałem się dość późno, wchodząc pewnej nocy na NB. Szybko zorientowałem się co, jak, gdzie, pogadałem z Fano, potem z oldem - i udało się. Ósmego sierpnia, o 13.15 byłem już w pociągu do Krakowa, po jakichś dziesięciu minutach znalazłem Don Sotto i jego brata, Draqa, a po jakimś czasie dołączył do nas Dingo. Po mniej więcej dwóch godzinach jazdy, spędzonych głównie na rozmowach o scenie, grach klikowych i własnych projektach, byliśmy w Krakowie. Jakąś chwilę później udało nam się dołączyć do reszty grupy, tego dnia jako ostatni na miejsce przybył Fano (w tym miejscu pragnę pozdrowić czapeczkę Kalafior.tk).

Kiedy dotarliśmy wreszcie do akademika, nadszedł czas na część zapoznawczą. Około dziesiątej wieczorem zaczęły się kłótnie na temat wyższości Constructa nad MMFem (i na odwrót) i szybko wypłynął pomysł nocnej Batalii. Podzieliśmy się na dwie grupy i przystąpiliśmy do pracy. Pomysły padały z każdej strony, każdy proponował swoje rozwiązanie problemu - chyba najlepszy proces tworzenia gry w moim życiu, naprawdę warto wziąć w czymś takim udział. Częste zmiany przy monitorze dawały czas na odpoczynek, dobra organizacja. Tak, choćby dla takich rzeczy warto będzie przyjechać w przyszłym roku.

Drugi dzień był dla mnie wyjątkowo krótki, musiałem wyjechać jeszcze przed rozpoczęciem prelekcji (widziałem tylko prezentacje gier tworzonych w nocy), więc pożegnałem się ze wszystkimi, wsiadłem do taksówki, około 17 byłem w domu. Zjazd wspominam bardzo miło, to dobra okazja, żeby się lepiej poznać i dużo nauczyć w klikach, mieć możliwość pracy z najlepszymi na PSK. Świetna organizacja (dzięki, old), dużo dobrej zabawy - może w przyszłym roku uda się przyjechać większej ilości osób. Duży pozytyw.

 

by pepe9donkey