Oddplanet
 

autor: deerKP


 

   Nie jestem miłośnikiem gier pokroju Limbo.. lecz zawsze byłem ciekaw jak wyglądałoby to od strony klikowej. Doczekałem się odpowiedzi. Pojawiła się interesująca produkcja Piotra Króla o tytule Oddplanet. Od razu na jabłuszkowe zabawki. Naprawdę ciekawy materiał do wypatroszenia pisarskim piórem. Atrament zmącony, zaczynamy!

 

Intro dosyć oklepane w idei, jednak na tyle dopracowane (lecz miejscami dłużące) że miło zachęca do rozpoczęcia zabawy w niespotykanej krainie. Z kapsuły co się rozbija na obcej planecie, wygramoliła się dziewczynka… i od razu wiadomo co ją czeka. Deja vu?

 

Pierwsze co uderza: wielka dbałość o wizualny świat, w ogromnym stopniu naśladujący realia Limbo, miejscami jednak wzbogacony o urocze życie i kolory… flora wręcz bajeczna, zróżnicowana, z piękną głębią tła (spowitą świetnie wymalowaną mgłą)… cudne konary, grzybki i ukształtowanie terenu. Sporo mroku, w którym można się schować przed wrogiem jak to miało miejsce w Santamanie 2 by Hayo van Reek… jednak dla odmiany, faunę za to zdominowały pająkopodobne stwory. Głównie dwa gatunki. To już pewien minus dla ogólnego poczucia gameplay’u. Na lekkie pocieszenie znajdują się też inne stwory od święta do święta. Również animacje bohaterki nie powalają, czuć sztywność i miejscami niedokładną interakcję z otoczeniem. Ale jak na kliki to wręcz standard. Na pewno nie ma zbytnio rażących błędów dla oka… mimo to wyraźnie się odczuwa robotę silniczka o klikowej prostocie. W tego typu produkcjach widać gołym okiem, że to pseudo wektory. Mniejsza z tym, nie każdy na to zwraca uwagę. Wszystko dopracowane: grafika, lokacje, muzyczka… ale rozgrywka jako taka kuleje. Graczowi bardziej potrzebna cierpliwość, małpia zręczność w odpowiednich momentach, trochę szczęścia i niewiele rozumku.

 

Nie patrzyłem na wyniki sprzedaży, nie tutaj to roztrząsać – jeśli już autor zdecydował się bazować na popularnym produkcie – ryzykował u odbiorcy syndrom porównywarki. Na niekorzyść Oddplanet. Wrocławskie dzieło przegrywa nudną, miejscami wymuszoną i powtarzalną zabawą. Też krótki czas przejścia tytułu wraz z niewyszukanymi zagadkami stawiają polskie dzieło w gorszym świetle. Gdyby powstał oryginalny w zamyśle tytuł z równie dopracowaną stroną audiowizualną i z większym naciskiem na samą grę – moglibyśmy mieć światowy hit. Autor nie ma jeszcze może ogromnego doświadczenia – ale jego pracowitość i determinacja pozwalają optymistycznie patrzeć w przyszłość i z niecierpliwością czekać na kolejne dzieła.

 

Recenzja nie obejmuje nowych epizodów, które mogą być ratunkiem dla produkcji, nie wiem jakie będą inne zadania dla graczy, lecz nie chciałbym widzieć większości już zastosowanych rozwiązań. Może jedynie doradzałbym wykroić najsłabsze momenty z pierwszego (podstawowego) epizodu, czyniąc go bardziej dynamicznym i zróżnicowanym w działania bohaterki.

 

Grę uważam za sukces techniczny, to chyba cud, że na klikach jedzie dzieło takiego rozmachu (i to na mobilne sprzęty), podobno na wcześniejszej fazie produkcji dawał znać brak optymalizacji, lecz obecny kształt dzieła pozwala śmiało krzyczeć: Rodacy! Do pracy i zawojować rynek gier!

 

 

PLUSY

 

MINUSY

grafika i muzyka

pioniersko platforma iOS!

zmierzenie się z legendą Limbo!

 

 

 


 

niegiętka animacja bohaterkimacja bohaterki

nudne momenty

zwierzyniec

nadmierna inspiracja inną istniejącą już grą



     

INFORMACJE

 

OCENA

 

Autor: brak danych

Program: brak danych

Rok produkcji: brak danych

Strona WWW autora:

brak danych  


 

 
 

 

Copyright (c) 2005-2009 Ślimaczek