Dlaczego kochamy zombiaki w grach video?
 

autor: Aleksa i Gawronk (mutanty z Top Secret)


 

 

Aleksa:

Gdzie się nie obejrzeć - wszędzie zombie! Właściwie w co trzeciej grze, za co, czemu, jakież to wielkie zasługi mają te istoty, że cieszą się tak wielką popularnością? Jakby się tak dokładnie im przyjrzeć, to przecież one nic nie potrafią! Sine to to, zęby szczerzy, lata w te i nazad, no i czasem próbuje straszyć. Reasumując, funkcji pożytecznych nie spełnia więc żadnych. No, niby można takiego zombiaka usadzić w grze w charakterze wroga, przeszkody, tudzież kłody pod nogi, ale w ilu to już produkcjach było... pytam się, w ilu? To już chyba sam miłościwy Bóg tylko wie…

 

Gawronk:

Za zombiakami nie przepadam, fakt, przetępe istoty snujące w naszą stronę niczym lemingi prosto pod ostrze kosiarki. Przeciwnik bezsensowny, niewyszukany, czasem silniejszy, czasem słabszy (jakim prawem?) – więc i narzędzie eliminacji jedynie mniej lub bardziej skuteczne… zieeew. Nie rozumiem tej popularności zombiaków w świecie gier video. To taki fastfoodowy gejmplej. W sensie zaraźliwej obsesji zajadania dziesiątek sztuk marnych hamburgerów. A gdyby tak zombiak myślący?

 

Aleksa:

Zombiak dysponujący mózgiem to byłby unikat na skalę całego gierkowego światka! Ale tak czy owak to wciąż zombiak, tylko lekko podrasowany, czyli wciąż nie wiemy, skąd się bierze przedziwna fala popularności tych szarawych istot. Może jest to jakiś ciąg przyczynowo-skutkowy, na zasadzie zombiak = masowa rozrywka? To by choć częściowo wyjaśniało ich nadmierne rozpanoszenie się na rynku gier.

 

Gawronk:

Zombiaki odzwierciedlają umysł masowego gracza, taki zblazowany, zakopany w bagnie rutynowego wykonywania tego samego czynu – wciskania klawisza akcji, by podziwiać kolejne strugi krwi roztrzaskanych zombiaków. To jedyna radocha na jaką się godzą współcześni gracze i te poczucie władzy nad elektroniczną inteligencją. Porażkę z falą odrażających istot można jedynie tłumaczyć zmęczeniem i chwilowym zagapieniem się. Po dziesiątkach godzin masakrowania nieszczęśników. W końcu nadchodzi pokolenie klonów i ludzi bezmózgich i zombiaki są dla nich jak ulał.

 

Aleksa:

Wydaje mi się, że obecna rozrywka idzie w stronę popcornowej masowości, coś w rodzaju „napchaj się, ale nie najedz się”. Zombiak jest więc kopalnią złota, czymś co pociągnie za sobą tłumy ludzi szukających lekkiej rozrywki i ucieczki od codzienności. I właśnie przez to bycie gwarancją sukcesu zombiaki stają się nagle szkodliwe i to dla kogo? Dla producentów, wydawców i autorów gier! Gdyż powszechnie wiadomo, że jeśli dana rzecz (w tym przypadku zombiak) jest w liczbie przeogromnej, spogląda na nas ze wszystkich monitorów, półek w Empiku, ulotek to wkrótce nadejdzie jego rychły koniec. Producenci czują się zwolnieni z kreatywności. Aż do czasu, kiedy nadejdą inne, równie głupie istoty.

 

Copyright (c) 2005-2009 Ślimaczek